Demokracja Bezpośrednia czy Władza zwierzchnia Narodu?

Nie wystarczy dać Narodowi więcej głosowań. Trzeba dać mu możliwość rzeczywistego sprawowania władzy.

Demokracja bezpośrednia stała się w ostatnich latach jednym z popularnych haseł pojawiających się w dyskusjach o naprawie państwa. Jej zwolennicy wskazują na prostą i pozornie oczywistą zasadę: skoro władza zwierzchnia należy do Narodu, to Naród powinien sam podejmować decyzje, zamiast powierzać je politykom.

Trudno nie zgodzić się z pierwszą częścią tego rozumowania.

Rzeczywiście — władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu. Tak stanowi art. 4 Konstytucji. Ten sam artykuł mówi jednak również, że Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

I właśnie tutaj zaczyna się problem, którego nie można rozwiązać samym hasłem „demokracja bezpośrednia”. Bo najważniejsze pytanie nie brzmi: Czy Naród powinien mieć więcej bezpośredniego wpływu na władzę? Oczywiście, że powinien.

Najważniejsze pytanie brzmi: Jak zorganizować Naród, aby rzeczywiście mógł swoją władzę zwierzchnią wykonywać?

A to są dwie różne rzeczy.

Naród jest suwerenem, ale czy działa jako suweren?

Konstytucyjna zasada jest jasna. Suwerenem jest Naród. Ale samo zapisanie suwerenności w Konstytucji nie oznacza jeszcze, że Naród posiada skuteczne narzędzia wykonywania tej władzy.

W praktyce obywatel najczęściej uczestniczy w życiu politycznym poprzez wybory. Co kilka lat wybiera przedstawicieli, a następnie w dużej mierze pozostawia im wykonywanie powierzonego mandatu. Oczywiście istnieją również referenda, inicjatywy obywatelskie, konsultacje, petycje i inne formy uczestnictwa. Ale czy tworzą one razem system, w którym

Naród jako suweren może stale kontrolować sposób wykonywania swojej władzy?

To właśnie wymaga odpowiedzi. Bo jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, to problem polskiej demokracji nie polega przede wszystkim na tym, że mamy za mało głosowań.

Problem polega na tym, że Naród jest politycznie rozproszony i nie posiada trwałej organizacji, poprzez którą mógłby występować jako rzeczywisty podmiot władzy zwierzchniej.

Demokracja bezpośrednia brzmi dobrze. Ale co właściwie oznacza?

Hasło „niech Naród sam decyduje” jest bardzo atrakcyjne. Możemy przecież powiedzieć:

Niech obywatele głosują w referendach, niech mają prawo inicjatywy ustawodawczej.

Niech mogą odwoływać wybranych przedstawicieli, niech ważne decyzje będą poddawane pod głosowanie.

To wszystko może mieć swoje miejsce w demokratycznym państwie. Ale żaden z tych mechanizmów nie odpowiada jeszcze na pytanie, kto i w jaki sposób organizuje cały proces podejmowania decyzji przez Naród?

Kto określa przedmiot głosowania?

Kto formułuje pytanie?

Kto przygotowuje informacje?

Kto przedstawia argumenty?

Kto finansuje kampanie?

Kto ma największy dostęp do mediów?

Kto kontroluje techniczne warunki przeprowadzenia głosowania?

I wreszcie: kto wykonuje decyzję podjętą przez obywateli?

Referendum jest więc narzędziem demokracji. Nie jest natomiast całym systemem sprawowania władzy przez Naród.

Człowiek nie głosuje w próżni

To szczególnie ważne dzisiaj. Wyobraźmy sobie, że miliony obywateli mają odpowiedzieć na jedno pytanie referendalne. Formalnie wszyscy są równi. Każdy ma jeden głos.

Ale zanim ten głos zostanie oddany, każdy z tych ludzi przez wiele tygodni lub miesięcy otrzymuje informacje dotyczące przedmiotu referendum.

Telewizja przedstawia jeden obraz. Internet inny. Portale społecznościowe jeszcze inny.

Partie polityczne prowadzą kampanie.

Organizacje społeczne przedstawiają własne argumenty.

Grupy interesów próbują przekonać obywateli do swoich racji.

Powstają reklamy, hasła i przekazy emocjonalne.

A ponadto dzisiaj dochodzą do tego algorytmy, które mogą każdemu użytkownikowi pokazywać inny obraz rzeczywistości.

W takiej sytuacji samo powiedzenie: „Niech ludzie zdecydują bezpośrednio” – jest niewystarczające.

Trzeba zapytać: Czy ludzie mają warunki do podjęcia świadomej decyzji?

A następnie: Jak zapewnić, aby decyzja Narodu nie była w praktyce decyzją tych, którzy mają największą możliwość wpływania na opinię publiczną?

To nie jest argument przeciwko obywatelom. To jest argument za stworzeniem mądrzejszych mechanizmów demokracji.

Polska nie jest małą wspólnotą

Jest jeszcze jeden problem. Polska jest dużym, złożonym państwem. Miliony obywateli żyją w różnych warunkach, wykonują różne zawody, posiadają różny poziom wiedzy, doświadczenia i zainteresowania poszczególnymi sprawami.

Jedni znają się na energetyce, inni na rolnictwie, jeszcze inni na finansach, medycynie, obronności czy prawie. Nie ma nic złego w tym, że społeczeństwo korzysta z wiedzy specjalistów. Przeciwnie — nowoczesne państwo bez specjalizacji nie może funkcjonować. Nie możemy więc oczekiwać, że wszyscy obywatele będą na bieżąco analizowali każdą ustawę, każdy budżet, każdą umowę międzynarodową i każdą decyzję administracyjną.

To byłaby fikcja. Ale z tego nie wynika, że obywatel ma być odsunięty od władzy.

Wynika coś zupełnie innego: musimy znaleźć sposób na połączenie wiedzy i przedstawicielstwa z rzeczywistą kontrolą suwerena.

Problemem nie jest demokracja przedstawicielska

W dyskusjach o demokracji bezpośredniej często pojawia się przekonanie, że głównym problemem jest sama demokracja przedstawicielska.

Nie sądzimy, aby tak było.

Państwo wielkości Polski potrzebuje przedstawicieli, potrzebuje parlamentu, potrzebuje rządu i administracji. Potrzebuje ekspertów. Potrzebuje ludzi, którzy będą zajmowali się sprawami państwa na co dzień.

Problem polega na czymś innym. Przedstawiciel nie może stać się właścicielem powierzonej mu władzy:

Poseł nie otrzymuje władzy na własność, rząd jej nie posiada na własność, a partia polityczna jej w ogóle nie posiada.

Żadna grupa polityczna nie jest właścicielem państwa, ponieważ Władza Zwierzchnia należy do Narodu. Przedstawiciele mają ją wykonywać. I właśnie dlatego muszą podlegać kontroli suwerena.

Wyborca i suweren to nie to samo

Współczesna demokracja bardzo często sprowadza obywatela do roli wyborcy. Przychodzi dzień wyborów i w ten jeden dzień na 4 lata Obywatel ma możliwość postawienia krzyżyka przy już wybranej przez partię osobie. On nie wybiera, wyborca wrzuca kartę do urny i wraca do swojej pracy i codziennych obowiązków. (Zobacz artykuł „Manipulacje wyborcze…”)

A państwo działa dalej –  w Parlamencie przyjmowane są ustawy, choć nie do końca jest wiadomo, kto jest ich autorem i nie do końca wiadomo, kiedy te regulacje dopadną Ciebie czy mnie i dlaczego ograniczają nasze wolności. Zmieniane są podatki i inne daniny, wbrew woli Suwerena, choć to z jego kieszeni i podobno „dla naszego dobra”. Zawierane są umowy i podejmowane decyzje, zazwyczaj fatalne w skutkach dla Narodu.

Obywatel może je popierać albo krytykować, jeśli jakiś dziennikarz naświetli problem, ale możliwości obywatela wpływania pomiędzy wyborami na poczynania władzy są ograniczone, a praktycznie -żadne.

A przecież suweren nie przestaje być suwerenem dzień po wyborach.

Jeżeli Władza Zwierzchnia należy do Narodu, to Naród powinien posiadać możliwość uczestniczenia w życiu państwa również pomiędzy kolejnymi wyborami. Nie oznacza to, że wszyscy mają głosować nad wszystkim. Oznacza to, że muszą istnieć trwałe mechanizmy kontroli i uczestnictwa obywateli.

Naród potrzebuje organizacji

I tutaj dochodzimy do sedna naszego stanowiska.

Największym problemem nie jest brak kolejnego sposobu głosowania. Największym problemem jest brak zorganizowanego Narodu.

Mamy miliony obywateli, mamy tysiące organizacji, stowarzyszeń, fundacji. Mamy ruchy społeczne, grupy lokalne, komitety, środowiska zawodowe, inicjatywy internetowe.

A jednak większość z nas działa osobno. Każdy ma własne problemy, własne poglądy, własne środowisko, własne źródła informacji.

W efekcie ogromny potencjał społeczny pozostaje rozproszony. A rozproszony Naród jest znacznie słabszy niż Naród zorganizowany.

Organizacja nie oznacza kolejnej partii

Kiedy mówimy o organizowaniu Narodu, nie proponujemy stworzenia kolejnej partii politycznej, bo partia walczy o zdobycie władzy w istniejącym systemie. My pytamy o coś bardziej podstawowego:

co zrobić, aby żadna partia nie mogła traktować władzy jako swojej własności?

Nie chodzi więc o to, aby znaleźć „lepszą partię”. Jeżeli zmienimy tylko ludzi, a pozostawimy ten sam mechanizm, po pewnym czasie problem może powrócić.

Potrzebujemy zmiany relacji:

Naród – przedstawiciel – władza.

Przedstawiciel powinien wiedzieć, że otrzymał mandat do wykonywania władzy, która należy do Narodu. A Naród powinien posiadać realne instrumenty kontroli tego, jak mandat jest wykonywany.

Demokracja bezpośrednia powinna być narzędziem

Nie odrzucamy więc demokracji bezpośredniej. Odrzucamy przekonanie, że sama demokracja bezpośrednia rozwiąże problem suwerenności Narodu.

Referendum może być bardzo potrzebnym instrumentem. Obywatelska inicjatywa ustawodawcza może być potrzebnym instrumentem. Konsultacje społeczne mogą być potrzebne. Możliwość odwołania przedstawiciela może być też potrzebna. Bezpośrednie decyzje obywateli w sprawach szczególnie ważnych mogą być bardzo istotne. Ale wszystkie te instrumenty powinny być elementami większego systemu, którego celem jest rzeczywiste wykonywanie władzy zwierzchniej przez Naród.

Nie odwrotnie.

Władza zwierzchnia to coś więcej niż możliwość głosowania

To rozróżnienie jest dla nas fundamentalne.

Możliwość głosowania nie jest jeszcze władzą.

Władza oznacza również możliwość:

  • uzyskania informacji,
  • inicjowania działań,
  • kontrolowania wykonujących władzę,
  • oceniania skutków podejmowanych decyzji,
  • reagowania na nadużycia,
  • rozliczania przedstawicieli,
  • uczestniczenia w podejmowaniu najważniejszych decyzji.

Dopiero połączenie tych elementów tworzy rzeczywisty mechanizm sprawowania władzy.

Dlatego nie chcemy budować systemu, w którym Naród będzie po prostu częściej pytany o zdanie.

Chcemy systemu, w którym Naród będzie miał rzeczywiste możliwości działania jako suweren.

Najtrudniejsze pytanie: kto będzie kontrolował kontrolujących?

Oczywiście natychmiast pojawia się następny problem. Jeżeli powstanie jakaś struktura reprezentująca interes Narodu, jej członkowie również mogą ulec pokusie władzy. Każda organizacja może zostać przejęta, a każdy mechanizm może zostać wypaczony. Każda grupa może zacząć działać we własnym interesie.

Dlatego nie wystarczy powiedzieć:

„Stwórzmy organizację Narodu”. Trzeba od razu zapytać: Jak zabezpieczyć ją przed przejęciem?

To właśnie powinno być jednym z najważniejszych zadań reformy ustrojowej. Struktura Władzy Zwierzchniej Narodu musi być tak skonstruowana, aby sama również podlegała kontroli. Potrzebne są jawność, przejrzyste procedury, odpowiedzialność, ograniczenia kompetencji, możliwość odwołania oraz mechanizmy wzajemnej kontroli.

Nie po to, aby utrudnić działanie. Po to, aby nikt nie mógł ponownie przejąć władzy należącej do Narodu.

Nie większość przeciwko mniejszości

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie możemy utożsamiać demokracji z samym głosowaniem większości.

Demokratyczne państwo nie może sprowadzać się do zasady:

51 procent ma zawsze rację, a 49 procent musi się podporządkować we wszystkim.

Większość jest niezbędnym elementem demokracji, ale nie może oznaczać prawa do wszystkiego. Państwo musi chronić prawa obywateli, mniejszości i podstawowe zasady konstytucyjne. Dlatego potrzebujemy nie tylko mechanizmu podejmowania decyzji, ale również mechanizmów zabezpieczających wspólnotę przed nadużyciem większości.

To także przemawia za tym, aby nie budować całego ustroju wyłącznie wokół plebiscytowego modelu „tak albo nie”.

Nie potrzebujemy utopii

Wizja, w której wszyscy obywatele regularnie wypowiadają się we wszystkich najważniejszych sprawach, może być atrakcyjna. Ale nie jest realistycznym opisem funkcjonowania dużego, nowoczesnego państwa. Ludzie pracują, prowadzą gospodarstwa, prowadzą firmy. Wychowują dzieci i zajmują się swoimi rodzinami. Nie mogą codziennie analizować wszystkich problemów państwa. Nie powinno się od nich tego wymagać.

Demokracja musi być zbudowana tak, aby obywatel mógł być suwerenem bez konieczności stawania się zawodowym politykiem.

A to wymaga sprawnej organizacji i odpowiednich narzędzi.

Od obywatela do suwerena

Być może właśnie tutaj leży najważniejsza zmiana, jakiej potrzebujemy.

Obywatel nie powinien być tylko człowiekiem, który odpowiada na pytanie: „Na kogo zagłosujesz?”

Powinien być człowiekiem, który pyta: „Co robią ludzie, którym powierzyłem wykonywanie władzy?”

I dalej:

„Czy mogę uzyskać informacje?”

„Czy mogę zgłosić własną inicjatywę?”

„Czy mogę domagać się kontroli?”

„Czy mogę uczestniczyć w decyzjach dotyczących najważniejszych spraw państwa?”

„Czy istnieje mechanizm rozliczenia przedstawiciela?”

Dopiero wtedy zaczynamy przechodzić od demokracji wyborczej do demokracji rzeczywiście opartej na suwerenności Narodu.

Co oznacza „Władza Zwierzchnia Narodu”?

Właśnie to pytanie chcemy postawić.

Nie twierdzimy, że wystarczy napisać nowy dokument i wszystkie problemy znikną. Nie twierdzimy też, że mamy już odpowiedź na każde pytanie.

Twierdzimy natomiast, że musimy zacząć budować odpowiedź. Trzeba zastanowić się nad stworzeniem takich struktur, które pozwolą Narodowi:

  • organizować się,
  • pozyskiwać i weryfikować informacje,
  • formułować wspólne stanowiska,
  • kontrolować władzę,
  • inicjować rozwiązania,
  • uczestniczyć w podejmowaniu najważniejszych decyzji,
  • i rozliczać tych, którym powierzono wykonywanie władzy.

To jest znacznie więcej niż demokracja bezpośrednia.

To jest próba stworzenia realnego systemu Władzy Zwierzchniej Narodu.

To nie jest projekt przeciwko państwu

Warto podkreślić również jedno. Organizowanie Narodu nie oznacza walki z państwem. Nie oznacza chaosu ani samowolnego przejmowania instytucji. Nie oznacza tworzenia samozwańczej „władzy Narodu”.

Przeciwnie.

Chodzi o stworzenie legalnych i demokratycznych mechanizmów, dzięki którym konstytucyjna zasada suwerenności Narodu będzie miała rzeczywistą treść.

Nie chcemy państwa słabszego. chcemy państwa, w którym władza publiczna jest rzeczywiście podporządkowana suwerenowi.

Nie potrzebujemy wybawcy. Potrzebujemy organizacji.

Przez lata nauczyliśmy się patrzeć na politykę jak na wyścig.

Kto wygra wybory?

Kto utworzy rząd?

Kto zdobędzie większość?

Kto zostanie prezydentem?

A może powinniśmy zadać inne pytanie:

Co się zmieni, jeśli po kolejnych wyborach zmienią się tylko ludzie, a nie zmieni się mechanizm sprawowania władzy?

Jeżeli nadal będziemy mieli społeczeństwo rozproszone, które aktywizuje się głównie podczas wyborów, to sama zmiana nazw partii nie rozwiąże problemu.

Potrzebujemy czegoś trwalszego: Zorganizowanego Narodu.

Naród nie może być aktywny tylko w dniu wyborów

To jest chyba najprostsza odpowiedź na pytanie o przyszłość demokracji.

Nie chodzi o to, aby wszyscy obywatele zajmowali się polityką przez 365 dni w roku. Chodzi o to, aby Naród jako wspólnota posiadał trwałe struktury, które funkcjonują również wtedy, kiedy większość obywateli zajmuje się swoim codziennym życiem. Struktury, które zbierają informacje, analizują działania władzy, przedstawiają obywatelom fakty, umożliwiają udział.

Kontrolują, inicjują, rozliczają.

I działają niezależnie od tego, która partia aktualnie sprawuje władzę.

Od demokracji wyborczej do demokracji odpowiedzialności

Być może właśnie tak powinniśmy myśleć o przyszłości polskiej demokracji.

Nie: więcej głosowań.

Ale: więcej odpowiedzialności.

Nie: więcej plebiscytów.

Ale: więcej kontroli społecznej.

Nie: więcej polityków mówiących w imieniu Narodu.

Ale: więcej możliwości, aby Naród sam organizował swoje stanowisko i kontrolował tych, którym powierzył wykonywanie władzy.

Nie: Naród jako tłum wyborców.

Ale: Naród jako świadomy i zorganizowany suweren.

Właśnie dlatego mówimy o Władzy Zwierzchniej Narodu

To jest zasadnicza różnica między naszym podejściem a prostym hasłem demokracji bezpośredniej. Nie chcemy odebrać znaczenia bezpośredniemu udziałowi obywateli. Chcemy go umieścić we właściwym miejscu.

Referendum może być narzędziem.

Inicjatywa obywatelska może być narzędziem.

Odwołanie przedstawiciela może być narzędziem.

Konsultacje mogą być narzędziem.

Bezpośrednie decyzje obywateli mogą być narzędziem.

Ale celem powinno być coś większego: rzeczywiste wykonywanie władzy zwierzchniej przez Naród.

A żeby było to możliwe, Naród musi być zdolny do trwałego działania.

Zorganizować Naród – to jest zadanie

Dlatego nie proponujemy Polakom kolejnej politycznej obietnicy. Nie mówimy: „Wybierzcie nas, a my naprawimy państwo”.

Nie mówimy: „Oddajcie nam władzę”.

Mówimy coś dokładnie przeciwnego: Władza należy do Was.

Ale sama świadomość tego faktu nie wystarczy. Trzeba stworzyć sposób jej wykonywania. Trzeba zbudować struktury, ustalić zasady,

stworzyć mechanizmy kontroli.

Trzeba nauczyć się współpracować by przejść od rozproszonego niezadowolenia do zorganizowanego działania.

To jest nasza propozycja rozmowy

Dlatego na stronie myPolacy chcemy prowadzić debatę nie tylko o tym, kto powinien rządzić Polską, ale przede wszystkim o tym: jak powinna być zorganizowana Władza Zwierzchnia Narodu.

To jest rozmowa znacznie trudniejsza, ale również znacznie ważniejsza. Bo jeżeli jej nie podejmiemy, będziemy wciąż zmieniać ludzi przy władzy, podczas gdy sam mechanizm pozostanie niemal taki sam.

A przecież Konstytucja już dziś mówi: „Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.”

Nie musimy więc wymyślać nowej zasady. Musimy znaleźć sposób, aby ta istniejąca zasada zaczęła rzeczywiście działać.

Nie więcej demokracji bezpośredniej. Więcej rzeczywistej władzy Narodu.

To nie jest wezwanie przeciwko demokracji. To jest wezwanie do demokracji bardziej dojrzałej.

Takiej, w której obywatel nie jest potrzebny wyłącznie w dniu wyborów.

Takiej, w której przedstawiciel pamięta, że otrzymał mandat, a nie władzę na własność.

Takiej, w której społeczeństwo potrafi się organizować, a nie tylko protestować.

Takiej, w której decyzje są podejmowane przy możliwie pełnej informacji i podlegają kontroli.

Takiej, w której żadna partia, żadna grupa interesu i żadna elita nie może uznać państwa za swoją własność.

I właśnie dlatego uważamy, że pytanie o demokrację bezpośrednią trzeba postawić inaczej.

Nie: „Czy wszyscy Polacy mogą bezpośrednio głosować?”

Ale: „Czy Polacy są zorganizowani tak, aby jako Naród mogli rzeczywiście wykonywać władzę, która do nich należy?”

Nasza odpowiedź brzmi: Jeszcze nie.

Ale właśnie dlatego warto zacząć tę organizację budować.

Nie dla jednej partii.

Nie dla jednego środowiska.

Nie dla jednego pokolenia.

Dla Polski. Dla Narodu, który nie chce być tylko wyborcą.

Dla Narodu, który chce być rzeczywistym suwerenem.

                               Jan Sposób, 10 września 2026 roku

Zobacz:  Przywrócenie Władzy Zwierzchniej Narodu 

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *